Zakładki:
Durszlak.pl
niedziela, 31 marca 2013
   I już. Powspominaliśmy, pośmialiśmy się, przyprawiliśmy smak wielkanocnych potraw wzajemnymi komplementami i życzliwością; nie przeszkadzał temu śnieg ani pochmurne niebo. Poszliśmy z drożdżową babką i gulaszem a wróciliśmy z mazurkiem, sałatką jarzynową, rybą po grecku i kawałkami pieczonego kurczaka. Może za każdym razem trzeba wychodzić z domu z babką?;)

   I moja pierwsza drożdżowa babka. Na podstawie niezmiernie zachęcającego wpisu w Kucharni. Świetna. Maślana. Rozdzielająca się w palcach na piórka drożdżowego ciasta. Z ciekawym sposobem na zaczyn po włosku zwanym bigą.

                

    Dokładnie przeczytałam przepis i zrobiłam wszystko tak, jak napisała Anna-Maria w Kucharni. Chociaż ciasto przygotowuje się około 6 godzin, być może przez dodatek dużej ilości masła staje się troszkę ciężkie i wilgotne i wymaga czasu na wyrośnięcie, warte jest czekania tym bardziej, że jest łatwe do zrobienia, miękkie do zagniatania i smakuje pyszną chałką, migdałową drożdżówką, słodką bułką z chrupiącą skórką namoczoną w ciepłym mleku...

                
 


składniki na formę 1 kg (duża foremka na babkę):

500 g mąki + mąka do podsypywania
100 ml ciepłej wody
25 g świeżych drożdży
200 g miękkiego masła
170 g cukru
5 żółtek
30 ml mleka
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
starta skórka z 1 cytryny
starta skórka z 1 pomarańczy
szczypta soli

na lukier dodawany przed pieczeniem:
1 białko
50 g cukru pudru
50 g cukru zwykłego
100 g całych, nieobranych migdałów

(po przepis proszę sięgnijcie do Kucharni, u mnie starczyło 1 białko, bo miałam inną formę, ale zobaczcie, jak ładnie owa babka wygląda w papierowej foremce o innym kształcie)

   Przygotować bigę: w kubku wymieszać 100 ml ciepłej wody z drożdżami, wlać do 150 g mąki, wymieszać, uformować "bochenek", zrobić nacięcie w postaci krzyża i włożyć do miski z ciepłą wodą. Przykryć ściereczką i odstawić na 20-30 minut, aż podwoi swoją objętość.

   W dużej misce umieścić resztę mąki (350 g), szczyptę soli, cukier, żółtka, ekstrakt z wanilii, skórotartą z cytryny i pomarańczy oraz 100 g masła i ciepłe mleko. Dodać wyrośniętą bigę i zagnieść ciasto - najpierw w misce, potem na stolnicy, w razie konieczności podsypać troszkę mąką. Kiedy mamy już elastyczne, miękkie, lepkie ciasto, przełożyć je do miski, podsypanej mąką, przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na 1 godzinę.

   Po tym czasie, kiedy ciasto trochę podrośnie, przełożyć je na stolnicę i dodać 50 g masła, dobrze wrobić je w ciasto, w razie potrzeby podsypywać odrobiną mąki. Włożyć do miski, przykryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce ponownie do wyrośnięcia - tym razem na 4 godziny, aż ciasto faktycznie mocno podrośnie.

   Po 4 godzinach powtórzyć czynności: dodać ostatnią porcję masła, zagniatać ciasto przez 10-15 minut, przełożyć do formy nasmarowanej tłuszczem i wysypanej bułką tartą, odstawić pod przykryciem w ciepłe miejsce na 40 minut.

   Kiedy ciasto podrośnie, rozgrzać piekarnik do 190 stopni, ukręcić lukier z białka i cukru pudru, posmarować nim wierzch ciasta, posypać cukrem, obłożyć migdałami, pociągnąć po nich resztką lukru, włożyć do rozgrzanego piekarnika i piec 10 minut. Następnie zmniejszyć temperaturę do 180 stopni i piec 30 minut. Po tym czasie ciasto, mocno wyrośnięte, podpieczone pięknie na brązowo, wyjąć z piekarnika, odstawić do wystygnięcia.

   Babka pięknie wyrasta, lukier tworzy bardzo smaczną skórkę, migdały wyglądają świetnie i nie ma co obracać babki do góry nogami. Można spokojnie po wystygnięciu polać lukrem.

                 
 
 


Pyszna. Sycąca. Drożdżowa. Miękka. Maślana. Nie za słodka. Migdałowa. Do powtórzenia za jakiś czas :)

                



sobota, 30 marca 2013
   Na prywatnym blogu mogę sobie uprawiać prywatę do woli :)

   Poniżej link do strony Kasi, mojej koleżanki z pracy, z którą lubimy sobie gawędzić o różnych sprawach, w tym także wymieniać się pomysłami i kulinarnymi spostrzeżeniami. Kasi chałka, zalewajka i pieczeń może przyprawić o smakowy zawrót głowy.

http://www.okruszkiwspomnien.pl/

Smakowitych blogowych kąsków:)

 
17:31, zen.ona
Link Komentarze (2) »
piątek, 29 marca 2013
  Mam czas. Na popatrzenie przez okno oblepione śniegiem, padającym z determinacją od rana. Na przyglądnięcie się zagrzebanej w pościeli Miśce, wtulającej swój czarny nosek w czerwień kołdry. Na zapisanie w blogowej pamięci śniadania, jednego z wielu, utrwalonych jedynie za pomocą pamięci do smaku i kolorów.

   Właściwie cała tarta była przeznaczona dla Czeńka. Z jednego powodu: zjem ciasto francuskie, pogrzebię w żółtku, dziobnę upieczonego łososia, spróbuję cebulki spod białka, ominę sałatę bądź szpinak z czosnkiem. Lubię kombinować, ale niekoniecznie smakować. Czeniek jest idealnym celem moich kulinarnych ekspresji;), potrafiącym nie tylko docenić wkład pracy i jakość dania, ale również wskazać jego słabsze momenty. W poniższej tarcie pozytywnie zdziwił się dodatkiem sałaty, której nie rozpoznał i z przyjemnością zjadł całość. Fajnie:)    

                          

                     

   składniki:

(tak naprawdę za każdym razem inne, zależnie od wypełnienia lodówki)

opakowanie ciasta francuskiego
4 jajka
1 mała sałata rzymska lub masłowa
10 g masła
1 cebula
2-3 plasterki wędliny lub szynki pokrojone w kostkę
2-3 łyżki oleju lub smalcu
2 plasterki łososia wędzonego na zimno
1 mała czerwona papryczka chili
2 ząbki czosnku
odrobina twardego sera
przyprawy: sól, pieprz i inne
szczypiorek

   Pokrojoną w kostkę wędlinę podsmażyć chwilę na oleju lub smalcu, dodać pokrojoną cebulę, doprawić solą, pieprzem i innymi przyprawami, zależnie od potrzeb i gustu. Smażyć, aż cebula zacznie lekko brązowieć. Odstawić do wystygnięcia. Na tej samej patelni rozgrzać masło, wrzucić pokrojoną sałatę, chwilę podsmażać, dodać zmiażdżony czosnek, sól i pieprz, odstawić do wystygnięcia.
   Piekarnik rozgrzać do 180-190 stopni C.
   Ciasto francuskie rozłożyć na papierze do pieczenia na blaszce, wyłożyć na środek cebulę z wędliną, obłożyć dookoła sałatą, kawałkami łososia, posypać drobno pokrojoną papryczką chili, wbić jajka, posypać sałatę z łososiem startym serem.
   Wstawić do rozgrzanego piekarnika na tyle czasu, by ciasto się upiekło, a jajka się ścięły - ok. 20 minut.
   Najlepiej, żeby żółtka były płynne. Niecierpliwiąc się, włączyłam termoobieg i niestety jajka ścięły się za mocno. Następnym razem poczekam.
   Po upieczeniu posypać drobno pokrojonym szczypiorkiem. Na śniadanie jak znalazł. :)
  
             
                

   Tak naprawdę na taką tartę nakładamy wszystko, co nam nie ucieka lub wypełza z lodówki. W nie za dużych ilościach, by spód ciasta się dobrze przypiekł. Czasem smaruję go najpierw koncentratem pomidorowym, dodaję różnego rodzaju sery i wędliny. Pewnego razu pokroiłam końcówkę polskiej kiełbasy, która świetnie się podpiekła pod kawałkami pleśniowego sera i plasterkami camemberta.

               
   

  
czwartek, 28 marca 2013
 Wielkanoc zobowiązuje;). Chciało mi się bardzo czegoś mocno czekoladowego, rozjaśnionego delikatniejszym smakiem. Jak zwykle przypadkiem...Jak łatwo przyjemności życia nazywam przypadkiem, zaś przyczyn nieszczęścia i smutków szukam w świecie i losie. A może nie nazywać tego przypadkiem, bo przecież nie przyszło samo jak niespodzianka, tylko pojawiło się dzięki położeniu mojej ręki na myszce i wykonaniu czynności zwanej klikaniem... W każdym bądź razie, wędrując sobie po blogach przystanęłam na dłuższą chwilę w miejscu, kojarzącym mi się ze słowem "estetyka". Ładne zdjęcia, ciekawe przepisy, dopracowana kompozycja całości i wiele obiecująca nazwa: Bakers Royale.

I ochota na kawałek czekoladowo-serowego ciasta. I znowu zabawa w przeliczenia ozów, kapsów i tablespunów. I nowy czasownik w naszej kuchennej polszczyźnie: swirlować, poswirlować.

         

składniki (po oryginał sięgnijcie TU, u mnie ilości dostosowane do mojego widzi mi się i do najzwyklejszej prostokątnej blaszki ok.30x ok.40):

brownie:
150 g masła
150 g gorzkiej czekolady
1 szklanka cukru
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
3 jajka
3/4 szklanki mąki
1/4 łyżeczki soli

sernik:
500 g sera (na serniki z kubełka)
1/2 szklanki cukru
2 jajka
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego

dodatkowo:
100 g mlecznej czekolady
100 g żurawiny lub suszonych śliwek (niekoniecznie)


   Piekarnik rozgrzać do 200 stopni C. Wszystkie składniki na sernik wymieszać w jednej misce.
  
   Masło do brownie oraz połamaną czekoladę włożyć do miski, ustawić ją na garnku z gorącą wodą i mieszając rozpuścić oba składniki. Następnie zdjąć z garnka, wmieszać cukier, sól i ekstrakt z wanilii (masa stanie się grudkowa) i po jednym jajku, miksując masę po każdym. Na koniec wmieszać delikatnie mąkę.

   Czekoladę mleczną pokroić na drobną kostkę.

   Blaszkę wysmarować tłuszczem i posypać bułką tartą lub wyłożyć papierem do pieczenia. Wyłożyć 2/3 brownie, na to masę serową, pokruszoną czekoladę, żurawinę i pozostałą masę czekoladową. Łyżką lub widelcem "poswirlować" = delikatnie przejechać po wierzchu ciasta tak, by lekko przemieszać obie masy, powstaną takie ładne ślady.

   Blaszkę wstawić do rozgrzanego piekarnika, piec 30-45 minut, aż patyczek włożony w środek ciasta, będzie suchy. Po upieczeniu wyjąć, wystudzić. I jak zwykle w przypadku brownie: ciasto, choć smakuje na ciepło, jest o wiele lepsze na zimno, a najlepsze drugiego dnia.

Jakie jest?
W pierwszym momencie wydaje się, że niedopieczone i zakalcowate, ale rano, po przebudzeniu, jeszcze przed śniadaniem nie można siebie odpędzić od blaszki z ciastem.

Jedna rzecz jeszcze: może dobrze by było zrobić masę serową  z 1 kg sera, oczywiście zwiększając przy tym ilości innych składników. Będzie wtedy bardziej serowe, może byłoby to nawet lepiej.

Polecam z czystym sumieniem, przyjmując na nie dodatkowe centymetry w boczkach;)

                


sobota, 16 marca 2013
 Czyli po naszemu domowemu kurczak po hindusku z garam masalą, imbirem, czosnkiem, pomidorem i mlekiem. I ryżem basmati. I natką pietruszki, bo świeżej kolendry u nas nie uświadczysz. Lubimy. I to bardzo.

                                    


Składniki na 3 -4 osoby:

2 piersi z kurczaka
1 duża cebula
1 puszka krojonych pomidorów
1 łyżka koncentratu pomidorowego
30 g masła + 3 łyżki oleju
2 łyżeczki startego imbiru
3 starte ząbki czosnku
1 łyżeczka mielonej kolendry
3 łyżeczki pasty z orzechów nerkowca lub orzeszków ziemnych
              (1 szklankę orzechów zalać gorącą wodą, moczyć przez 45 minut,
                po czym zmiksować do konsystencji pasty)

1/4 łyżeczki chili (lub tyle, ile nam smakuje)
1 - 1,5 łyżeczki garam masala lub chicken masala
szczypta suszonego lubczyku
1,5 szklanki mleka
sól do smaku
1/2 łyżeczki kurkumy
pęczek natki pietruszki

   Cebulę pokroić w drobną kostkę, podsmażyć na maśle i oleju do momentu, w którym cała się zeszkli, a niektóre kostki zaczną się brązowić. Dodać starty imbir, starty czosnek, kolendrę, kurkumę i sól, wymieszać i chwilkę podprażyć.

   Dodać puszkę pokrojonych pomidorów i koncentrat pomidorowy i podduszać razem przez 3-4 minuty. Dodać lubczyk, mleko i pokrojonego w kostkę kurczaka. Doprowadzić do wrzenia i - od czasu do czasu mieszając - gotować całość pod przykryciem ok. 10 minut, aż mięso będzie miękkie. Zdjąć wtedy przykrywkę i pogotować chwilkę bez przykrycia. Następnie zmniejszyć ogień do minimum, dodać garam masalę i pastę z orzeszków. Dobrze wszystko wymieszać, chwilkę potrzymać na ogniu, ale nie gotować. Podawać gorące, posypane pokrojoną natką pietruszki.

           
               
 
   Ryż nauczył mnie robić brat: szklankę ryżu basmati (przywiezionego zresztą przez niego ze świata) podsmażam chwilkę na 3-4 łyżkach oleju tak, by wszystkie ziarenka były w nim obtoczone i zeszklone, nawet lekko podprażone, po czym zalewam 2 szklankami wrzącej wody, mieszam, zwiększam gaz i chwilkę gotuję, potem przykrywam, garnek przekładam na najmniejszy płomień i gotuję bez odkrywania, aż ryż cały wchłonie wodę (ok. 15 minut). I gotowe:)


Drugi sposób podaję za autorką bloga, z którego przeniosłam do swojej kuchni różne przepisy, w tym powyżej opisany na kurczaka po hindusku.
1 szklankę ryżu zalać zimną wodą i moczyć w niej przez minimum 30 minut. Potem ryż odcedzić, zalać odpowiednią ilością wody - 3 szklankami, posolić i gotować od momentu wrzenia 10-12 minut. Po 10 minutach trzeba sprawdzić, czy czasami nie zaczyna być już mięknąć. Kiedy zaczyna być miękki, wyłączyć gaz, ryż odsączyć na durszlaku i trzymać go nad garnkiem przez 30 minut pod przykryciem, można od czasu do czasu zruszyć widelcem.

 
1 , 2