Zakładki:
Durszlak.pl
sobota, 15 czerwca 2013
Karmel to zagotowany cukier z wodą. Najlepszy karmel jest w kolorze złotego brązu. Jeszcze ciepły daje się nawijać na palec, ugniatać, rozciągać, kształtować do woli. Czy życie można porównać do lepkiej masy, służącej do depilacji zbędnego owłosienia w pewnym libańskim zakładzie fryzjerskim?
  Jeśli zmiesza się składniki karmelu w odpowiednich proporcjach i pilnuje odpowiedniej temperatury, masa zachwyca słodyczą. Lekkie zachwianie jednak w ilościach wody czy cukru, zbyt mocne podgrzanie lub za długie gotowanie przyprawi karmel o niechcianą gorycz. Kto choć raz próbował go zrobić, wie, jak niebezpieczne to zadanie. Jak łatwo jest sparzyć się gorącą brązową kroplą, jeśli cierpliwie nie poczeka się na jej wystygnięcie.
  Wie o tym z pewnością Layale, wybiegająca z zakładu na każde zawołanie klaksonu, by spotkać się w ukryciu ze swoim żonatym kochankiem. Wie, choć zauroczona słodyczą miłosnych pocałunków, nie dostrzega gorzkiego posmaku rozstań i wpatrzonych w nią ciemnych oczu znajomego policjanta. Naturę karmelu rozumie doskonale i Nisrine, odbywająca wizyty w prywatnej klinice pomagającej kobietom w powrocie do dziewictwa tuż przed ich ślubem, i Jamale - podstarzała nastolatka, konkurującej z młodymi dziewczynami o rolę w reklamach, i Rima - młoda lesbijka przeżywająca niemal mistyczne doznania w trakcie mycia długich, czarnych włosów tajemniczej, pięknej klientce, pojawiającej się zawsze bez zapowiedzi. Wie to nawet ciocia Rose, która wśród igieł, bel materiału i pudełeczek ze szpulkami nici mogłaby w końcu nadać lepszy kształt swemu życiu dzięki pojawieniu się nieśmiałego starszego pana, gdyby nie chora psychicznie siostra.
  Piękny film. Ciepły, w jasnobrązowych kolorach i, mimo kryjącej się gdzieś za rogiem kolejnego kadru gorzkiej nuty, zostawiający na podniebieniu zadowolenia słodki smak i nie schodzący z twarzy od połowy filmu uśmiech.:)

  Na dodatek piękna muzyka Khaleda Mouzannara
, której mogę słuchać bez końca.

Artykuł o filmie, a przede wszystkim o reżyserze (Nadine Labaki - odgrywająca jednocześnie rolę Layali), aktorkach i życiu kobiety we współczesnym Libanie: http://www.wysokieobcasy.pl

                        Caramel

Tagi: filmowo
20:05, zen.ona , filmy
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 10 czerwca 2013
   W telewizji powiedzieli, że za mało jemy kasz. Wiadomo, że telewizja kłamie, ale po przeanalizowaniu naszego menu wyszło na jaw, że niekoniecznie w każdej sprawie. Może zależy kto, w jakim programie i na jakim kanale.
   W każdym bądź razie, po obejrzeniu wegańskich stron, postanowiłam, że chociaż raz w tygodniu kasza, w jakiejkolwiek postaci, pojawi się na naszych talerzach.

   Dzisiaj głęboko przemyślana, przygotowana między prostymi zdaniami o przeżyciach pana Tomasza z "Katarynki" a skręcaniem papierowej wikliny w ramach recyklingu reklamowych gazetek :)
KASZA GRYCZANA Z KURCZAKIEM I WARZYWAMI. Na ostro.

                      

składniki na 1 bardzo głodną osobę:
1 torebka kaszy gryczanej podpalanej=100 g
pół małej piersi z kurczaka
1 mała cebula
kawałeczek czerwonej lub zielonej ostrej papryczki
chlust oleju
3-4 pieczarki
pół małej cukinii
mały kawałek pora
zestaw przypraw, w którym robimy gyrosa lub mięso na grilla
odrobina tymianku
1 łyżka sosu sojowego

opcjonalnie: posiekana natka pietruszki

   Kaszę ugotować, odcedzić, zostawić w gorącym garnku pod przykryciem.

    Olej rozgrzać na patelni. Mięso pokroić w drobną kostkę, obtoczyć w przyprawach, podsmażyć na oleju. Dodać pokrojoną w kostkę cebulę, posiekaną papryczkę i chwilkę je smażyć. Pieczarki umyć, przekroić na pół, pokroić w plasterki, dodać do mięsa i cebuli, zmniejszyć gaz i chwilkę, od czasu do czasu mieszając, poddusić, by puściły odrobinę soku. Cukinię umyć, nie obierać, pokroić wzdłuż na 2-3 paski, pokroić w kostkę, dodać do pozostałych składników, chwilkę, mieszając, podsmażać. Dodać pokrojony por i ugotowaną kaszę. Wszystko chwilkę pozostawić na płomieniu, by kasza przeszła aromatem przypraw, cebulką i pieczarkami. Polać sosem sojowym, wymieszać.

   Podawać posypaną natką pietruszki. Bardzo pasuje dobrze zrobiony konserwowy ogórek.

                       
niedziela, 09 czerwca 2013
   Lody miętowe, ale wykonane innym sposobem niż poprzednie śmietankowo - owocowe.

                          

   Nie wiem, co się stało, chyba dojrzałam jak ta polska truskawka na przytorowej działce w średniej wielkości mieście, bo coraz więcej gotuję i piekę (choć tutaj najpierw trzymam się podanych proporcji) na zasadzie improwizacji. Dotyczy to szczególnie naszych kolacji, które powstają od niechcenia, powodowane jedynie chęcią spędzenia przyjemnej chwili razem po pracowitym dniu każdego z osobna.

   Może opiszę kiedyś łososia duszonego w maśle i koprze, podawanego na chrupiących grzankach z razowego chleba i talerzem pełnym sałaty w miodowo-musztardowym dressingu. Pyszną pastę z rybnej konserwy, rozproszonej świeżym ogórkiem i szczypiorkiem. Mnóstwo zestawów sałatkowych, po których zostają tylko wylizane talerze. Piersi z kaczki oprószone mocno świeżo zmielonym czarnym pieprzem, smażone na własnym tłuszczu, opiekane dodatkowo w piekarniku. Grillowanego łososia z ziemniakami w mundurkach i pieczarkowym sosem. Naszą "ramen" z kurczakiem, krewetkami kiełkami i mieszaniną zieleniny, podawaną szczególnie w czasie przeziębień i złego samopoczucia. Szybki biszkopt pieczony na patelni w ciągu 15 minut, powstały w czasach łakociowej posuchy, podawany z dżemem, bitą śmietaną lub po prostu oprószony cukrem pudrem. Tosty francuskie polane miodem, kwaśną śmietaną i posypane cynamonem... i tak dalej i tym podobne można by mnożyć. Przynajmniej wyliczać jeszcze przez kilka linijek;):) 


                           


składniki:

spory pęczek świeżej mięty (najlepiej ogrodowej o dużych listkach)
1 szklanka tłustego mleka
4 łyżki cukru pudru
2 łyżki mąki kukurydzianej
2 krople niebieskiego barwnika spożywczego w żelu
200 g zimnej słodkiej śmietanki 36%
250 g serka mascarpone
100 g mlecznej czekolady


   Mleko zagotować z cukrem, włożyć tyle gałązek mięty, by całkowicie wypełniły garnek, zgasić gaz, przykryć przykrywką i odstawić na 30-40 minut. Po tym czasie wyjąć miętę i odcisnąć, nie będzie już potrzebna.
 
   Do mleka wmieszać mąkę kukurydzianą, wstawić na mały płomień, gotując doprowadzić do zgęstnienia, mieszać nieustannie, by krem był gładki, bez grudek. Kiedy będzie mieć konsystencję budyniu, odstawić do całkowitego wystygnięcia.

   Kiedy krem jest zimny, wyłożyć mascarpone do miski i rozmiksować do kremowej postaci. Powoli, cały czas miksując na najwyższych obrotach dodawać na przemian małą porcję masy mlecznej i dopiero wyciągniętej z lodówki słodkiej śmietanki. Powstanie puszysty krem, jednak nie spodziewajmy się, że będzie sztywny jak ubita śmietana. Krem wlać do pojemnika, zamknąć go. Wstawić do zamrażalnika. W trakcie zamrażania wyjmować co 2 godziny i ponownie zmiksować. Za trzecim razem, po zmiksowaniu, dodać drobno pokrojoną czy posiekaną czekoladę i wmieszać ją do lodów. Lody zamknąć i wstawić do zamrażalki na 10 - 12 godzin.

Chcąc przygotować sobie porcję lodów, trzeba wystawić je na 10-15 minut, by troszkę zmiękły lub wydrążyć kilka kulek lodów, włożyć do wafelka i odczekać tyle samo minut.

Pychota:)

                

piątek, 07 czerwca 2013
   Wczoraj wieczorem doznałam olśnienia. Zrobiłam kilka godzin wcześniej dżemik truskawkowo - rabarbarowy ze sklepową poziomkową galaretką, by troszkę uściśliła związek obu owoców i, przeglądając kolejne strony z majowo - czerwcowymi przepisami, doszłam do wniosku, że mimo późnej pory wyjmę mikser i ukręcę lody. Z bitej śmietany. Dla bezpieczeństwa - na żółtkach zaparzonych syropem. Z czerwonymi wstążkami dżemu. I bez maszynki do lodów, której nie posiadam.

                         

Myślę, że się udało, choć musiały mrozić się do konsystencji lodów całą noc - ok. 12 godzin.    

          

składniki:

2 żółtka
1/3 szklanki cukru (70 g)
4 łyżki wody
375 - 400 ml słodkiej śmietany 36 %
ok. szklanki (250 ml) dżemu truskawkowego lub jak w tym przypadku truskawkowo - rabarbarowego*

*domowy dżem truskawkowo - rabarbarowy, np.:
Ze 4 łodygi rabarbaru umyć, pokroić na 2-3 cm kawałki, włożyć do szerokiego garnka, podsypać pół szklanką cukru i poddusić średnim ogniu, od czasu do czasu mieszając, aż kawałki owoców zaczną się rozpadać, wtedy dodać ok. 30 dag truskawek, gotując doprowadzić do odparowania części wody i podsmażania się rabarbarowej marmoladki, przypilnować, by truskawki się nie rozpadły, i - kiedy wydaje nam się, że dżemik jest już dżemisty;) a truskawkom niewiele brakuje do zniknięcia - zgasić gaz, dodać galaretkę poziomkową lub namoczoną wcześniej żelatynę, dobrze wymieszać, przełożyć gorący do słoika, zamknąć, odstawić do wystygnięcia.

Czy da się go przechowywać dłużej? Nie wiem. Może spróbuję następnym razem odlać część do małego słoika i pozostawić go w spokoju. Zobaczymy.

Lody:

                           

   Zacząć od syropu: w garnku umieścić cukier i wodę, wstawić na średni ogień, doprowadzić do wrzenia, zmniejszyć płomień i gotować 3-4 minuty do momentu, kiedy zaczerpnięta łyżką kropla syropu i kapnięta na zimną powierzchnię przestaje być wodnista i tężeje tak, że można ją lekko formować. Wtedy zdjąć z ognia i wlać ostrożnie partiami do umieszczonych w małej misce żółtek jednocześnie je miksując. Żółtka ubijać tak długo, aż mocno zgęstnieją i będą chłodne.

   Śmietanę ubić w osobnym naczyniu i dodać do zimnych żółtek delikatnie mieszając mikserem ustawionym na najmniejsze obroty. Króciutko tak tylko, by śmietana połączyła się z żółtkami i nie straciła na puszystości.

   Połowę masy przełożyć do pojemnika, w którym będziemy mrozić lody. Wyłożyć na nią zimny dżem, który przykryć pozostałą śmietankowo - jajeczną masą. Delikatnie kilkoma ruchami zamieszać łyżką, robiąc owocowe smugi w kremie. Przykryć i wstawić do zamrażalnika na 12 godzin. Świetne są po tym czasie. Po 24 godzinach twardnieją. Pewnie, że można je kilkakrotnie miksować w czasie pierwszych godzin chłodzenia, ale wtedy nie będzie owocowych smug, tylko lody o smaku owocowym. Coś za coś;) A może przy ostatnim mieszaniu dodać dżem zamiast na początku? Oj, chyba tak...
czwartek, 06 czerwca 2013
Nie zapeszając - w planach mam jeszcze:
- rabarbarowo - truskawkowy dżem podawany ze scones, pieczonymi bez owoców
- ponownie "oldschoolowe" ciasto, by móc zrobić zdjęcia
- bezy z szybką konfiturą rabarbarowo - truskawkową, doprawioną poziomkową galaretką
- rabarbarową tartę na kruchym cieście z bezową chmurką lub jej miniaturki

Oby nie zabrakło rabarbaru;)

                

11:30, zen.ona
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2