Zakładki:
Durszlak.pl

kurczak

poniedziałek, 10 czerwca 2013
   W telewizji powiedzieli, że za mało jemy kasz. Wiadomo, że telewizja kłamie, ale po przeanalizowaniu naszego menu wyszło na jaw, że niekoniecznie w każdej sprawie. Może zależy kto, w jakim programie i na jakim kanale.
   W każdym bądź razie, po obejrzeniu wegańskich stron, postanowiłam, że chociaż raz w tygodniu kasza, w jakiejkolwiek postaci, pojawi się na naszych talerzach.

   Dzisiaj głęboko przemyślana, przygotowana między prostymi zdaniami o przeżyciach pana Tomasza z "Katarynki" a skręcaniem papierowej wikliny w ramach recyklingu reklamowych gazetek :)
KASZA GRYCZANA Z KURCZAKIEM I WARZYWAMI. Na ostro.

                      

składniki na 1 bardzo głodną osobę:
1 torebka kaszy gryczanej podpalanej=100 g
pół małej piersi z kurczaka
1 mała cebula
kawałeczek czerwonej lub zielonej ostrej papryczki
chlust oleju
3-4 pieczarki
pół małej cukinii
mały kawałek pora
zestaw przypraw, w którym robimy gyrosa lub mięso na grilla
odrobina tymianku
1 łyżka sosu sojowego

opcjonalnie: posiekana natka pietruszki

   Kaszę ugotować, odcedzić, zostawić w gorącym garnku pod przykryciem.

    Olej rozgrzać na patelni. Mięso pokroić w drobną kostkę, obtoczyć w przyprawach, podsmażyć na oleju. Dodać pokrojoną w kostkę cebulę, posiekaną papryczkę i chwilkę je smażyć. Pieczarki umyć, przekroić na pół, pokroić w plasterki, dodać do mięsa i cebuli, zmniejszyć gaz i chwilkę, od czasu do czasu mieszając, poddusić, by puściły odrobinę soku. Cukinię umyć, nie obierać, pokroić wzdłuż na 2-3 paski, pokroić w kostkę, dodać do pozostałych składników, chwilkę, mieszając, podsmażać. Dodać pokrojony por i ugotowaną kaszę. Wszystko chwilkę pozostawić na płomieniu, by kasza przeszła aromatem przypraw, cebulką i pieczarkami. Polać sosem sojowym, wymieszać.

   Podawać posypaną natką pietruszki. Bardzo pasuje dobrze zrobiony konserwowy ogórek.

                       
sobota, 16 marca 2013
 Czyli po naszemu domowemu kurczak po hindusku z garam masalą, imbirem, czosnkiem, pomidorem i mlekiem. I ryżem basmati. I natką pietruszki, bo świeżej kolendry u nas nie uświadczysz. Lubimy. I to bardzo.

                                    


Składniki na 3 -4 osoby:

2 piersi z kurczaka
1 duża cebula
1 puszka krojonych pomidorów
1 łyżka koncentratu pomidorowego
30 g masła + 3 łyżki oleju
2 łyżeczki startego imbiru
3 starte ząbki czosnku
1 łyżeczka mielonej kolendry
3 łyżeczki pasty z orzechów nerkowca lub orzeszków ziemnych
              (1 szklankę orzechów zalać gorącą wodą, moczyć przez 45 minut,
                po czym zmiksować do konsystencji pasty)

1/4 łyżeczki chili (lub tyle, ile nam smakuje)
1 - 1,5 łyżeczki garam masala lub chicken masala
szczypta suszonego lubczyku
1,5 szklanki mleka
sól do smaku
1/2 łyżeczki kurkumy
pęczek natki pietruszki

   Cebulę pokroić w drobną kostkę, podsmażyć na maśle i oleju do momentu, w którym cała się zeszkli, a niektóre kostki zaczną się brązowić. Dodać starty imbir, starty czosnek, kolendrę, kurkumę i sól, wymieszać i chwilkę podprażyć.

   Dodać puszkę pokrojonych pomidorów i koncentrat pomidorowy i podduszać razem przez 3-4 minuty. Dodać lubczyk, mleko i pokrojonego w kostkę kurczaka. Doprowadzić do wrzenia i - od czasu do czasu mieszając - gotować całość pod przykryciem ok. 10 minut, aż mięso będzie miękkie. Zdjąć wtedy przykrywkę i pogotować chwilkę bez przykrycia. Następnie zmniejszyć ogień do minimum, dodać garam masalę i pastę z orzeszków. Dobrze wszystko wymieszać, chwilkę potrzymać na ogniu, ale nie gotować. Podawać gorące, posypane pokrojoną natką pietruszki.

           
               
 
   Ryż nauczył mnie robić brat: szklankę ryżu basmati (przywiezionego zresztą przez niego ze świata) podsmażam chwilkę na 3-4 łyżkach oleju tak, by wszystkie ziarenka były w nim obtoczone i zeszklone, nawet lekko podprażone, po czym zalewam 2 szklankami wrzącej wody, mieszam, zwiększam gaz i chwilkę gotuję, potem przykrywam, garnek przekładam na najmniejszy płomień i gotuję bez odkrywania, aż ryż cały wchłonie wodę (ok. 15 minut). I gotowe:)


Drugi sposób podaję za autorką bloga, z którego przeniosłam do swojej kuchni różne przepisy, w tym powyżej opisany na kurczaka po hindusku.
1 szklankę ryżu zalać zimną wodą i moczyć w niej przez minimum 30 minut. Potem ryż odcedzić, zalać odpowiednią ilością wody - 3 szklankami, posolić i gotować od momentu wrzenia 10-12 minut. Po 10 minutach trzeba sprawdzić, czy czasami nie zaczyna być już mięknąć. Kiedy zaczyna być miękki, wyłączyć gaz, ryż odsączyć na durszlaku i trzymać go nad garnkiem przez 30 minut pod przykryciem, można od czasu do czasu zruszyć widelcem.

środa, 13 lutego 2013
Jest środek tygodnia. I niepokojące myśli o różnych sprawach. I kanadyjski film, który wzruszył pod koniec tym, co porusza zawsze i wszędzie  - ludzkim gestem, choć po kilku godzinach po wzruszeniu nie pozostało ani śladu. Zastąpiło go wrażenie wtórności (w klasie mającej problem pojawia się nowy nauczyciel, który po pierwszych lekkich oporach uczniów zaczyna być ich mistrzem i przyjacielem, pomagającym przejść przez trudne momenty w życiu) pomieszane z irytacją na sytuacje wyidealizowane i niezbyt prawdopodobne (nauczyciel pracuje ponad pół roku bez dokumentów potwierdzających jego kwalifikacje, a kiedy dyrektorka dowiaduje się, że jest po prostu uchodźcą z Algierii, kryje go, przez co traci swoje stanowisko) oraz pozytywnymi refleksjami odnoszącymi się do pokazania przez reżysera relacji występujących w gronie pedagogicznym i między dziećmi w klasie (choć są one stonowane, podporządkowane głównemu problemowi). Wykorzystując schemat fabularny reżyser poruszył temat zetknięcia się dzieci ze śmiercią znanej im osoby, w tym przypadku nauczycielki (która powiesiła się w ich kasie - hmmy... ). Pomijając to, znowu dotarło do mnie, do jakiego absurdu doszliśmy, a właściwie doszedł świat zachodni (chociaż i my do tego dążymy), traktując najzwyklejsze dotknięcie, przytulenie na miarę przestępstwa, naruszającego godność bliźniego, potrzebującego takich gestów tak samo w XXI wieku jak dwieście, czy trzysta lat temu. 

                                Pan Lazhar (2011)
   Dodać do tego można jeszcze minimalizm ujęć, nieprzeszkadzającą muzykę, podkreślającą klimat filmu, stonowane kolory i spokojny tok akcji, z kilkoma ździebko mocniejszymi dramatycznymi akcentami. Perfekcyjność zdjęć, ich kolorystyczna skromność, wydłużenie uchwyconych momentów i rodzaj muzyki  przypomina mi troszkę filmy Doroty Kędzierzawskiej.

Film filmem, ale tu o jedzeniu trzeba, więc... "Smażony ryż z warzywami" z tego bardzo podobającego mi się blogu - "Edible Garden", zamienił się w bardzo smaczne danie z kurczakiem po azjatycku.

                          
 
składniki dla 2 osób:
ugotowany ryż basmati z 1 szklanki suchego ryżu
warzywa: ćwiartka zielonej papryki, 1 średniej wielkości marchewka, 1/2 - 3/4 szklanki pokrojone na mniejsze kawałki zielonej fasolki, 1 łodyga selera naciowego
2 łyżki drobno pokrojonego szczypiorku
1 średniej wielkości cebula
1 łyżeczka startego świeżego imbiru
2 ząbki czosnku
2 łyżki sosu sojowego
1/4 łyżeczki ostrego sosu z zielonego chili
2-3 łyżeczki pasty pomidorowej lub keczupu
duża szczypta ciemnego cukru muscovado lub cukru palmowego
duża szczypta świeżo zmielonego czarnego pieprzu
3 łyżki oleju
pół piersi drobiowej
marynata do mięsa: jasny sos sojowy, ciemny sos sojowy, olej sezamowy (sporo wszystkiego, nie żałujmy)

Mięso pokroić w cieniutkie, cieniuteńkie plasterki, zamarynować w misce sosami sojowymi i właściwie tym, na co mamy ochotę. Można zrobić je wcześniej, zanim zacznie się przygotowywanie potrawy.

Marchewkę, paprykę i seler naciowy pokroić w drobną kostkę, cebulę w kostkę lub połówki plastrów. Imbir wymieszać ze startym na drobniutkiej tarce czosnkiem.

Rozgrzać wok. Wlać olej, podsmażyć pierś kurczaka wraz z marynatą. Kiedy mięso jest podsmażone, dodać cebulę, cukier i chwilę smażyć dalej. Kiedy cebulka się zeszkli i nabierze ciemniejszego koloru, dorzucić czosnek z imbirem, chwilkę podsmażyć, dodać warzywa i podsmażyć je 2-3 minuty, by troszkę zmiękły. Jeśli jest za sucho, dolać odrobinę wody (1-2 łyżki). Następnie dodać pastę pomidorową lub keczup, sos sojowy, sos chili. Wymieszać, chwilkę wszystko razem dalej "stir-fry" (mieszając, podsmażać dalej na dużym ogniu). Na koniec dodać ryż, czarny pieprz i szczypiorek. Dokładnie wmieszać ryż w potrawę, jeśli danie jest za mało słone, doprawić sosem sojowym.

Nam smakuje bardzo. Nawet takie pikantne:)


niedziela, 13 stycznia 2013
    Jaki to dzień, że potrzebny dobry, sycący, ździebko pikantny sos? Najzwyklejsza zimowa niedziela, którą spędza się w ciszy, określonej godzinami wyjścia i przyjścia pozostałych domowników. Brak pomysłów na obiad jest często inspirujący ;). Szukasz wtedy w pamięci zapachów i smaków, na które być może nabierzesz ochoty, a wraz z Tobą reszta rodziny.
   Przebierasz między chropowatą strukturą panierki a kremową konsystencją sosu, między bielą śmietanki a brązem zasmażki, sypką wilgocią gotowanych ziemniaków a suchością odosobnionych ziarenek ryżu, między mięsem a rybą, frytką a muszelką, pieczeniem a gotowaniem... Więcej można naliczyć w tym wszystkim "między" i "a" niż konkretnej propozycji, gotowej od razu do przygotowania. Jeszcze chwilkę rozciągasz "m" w pierwszym słowie, zawieszasz w powietrzu jedyną głoskę w drugim. Czujesz już na końcu języka początek nazwy zapowiadającej otwarcie lodówki, poszperanie w szafkach i wydanie niemal bezgłośnego westchnienia krótkiej rezygnacji zmuszającej do niedzielnego spaceru w stronę pobliskiego marketu. Jakże milczące się stały w takiej chwili bojowe hasła o prawa człowieka pracy do odpoczynku w siódmym dniu tygodnia... ;)

   I oto jest. Obok wczorajszego crumbla z kupionym na święta makiem. Smaczny, gęsty, żółty, wyzwalający same dobre instynkty sosik z makaronowymi rurkami, posypany natką, aż chciałoby się dodać zieloną, dla prozaicznego oddania poetyckości smakowych zestawień. 

               

Jak ogarnąć niezdyscyplinowane "na oko"? Na 3-4 osoby, na pewno potrzebne będzie:

półtorej piersi z kurczaka (czyli, jednej i pół) (indyk jak najbardziej pasuje)(tofu również)
spora ilość żółtego curry (w tym przypadku paczka z pry matu - nam smakowo najbardziej odpowiada, z innych firm ma inny smak)
ok. 180 ml 30 % śmietanki (lub puszka mleka kokosowego)
pęk natki pietruszki
oliwa z oliwek lub olej do smażenia
sól do smaku
coś pikantnego: dałam tym razem z łyżkę sosu z papryczek piri-piri
ze 2 ząbki czosnku


   Piersi pokroić na cienkie paski, a te na małe kawałki. Obtoczyć mocno w curry i sosie z papryczek. Dokładnie obsmażyć na rozgrzanym oleju lub oliwie w głębokiej patelni. Kiedy mięso jest widocznie obsmażone, wcisnąć czosnek, przemieszać mięso i wlać śmietankę lub mleko kokosowe, zmniejszyć ogień, dolać troszkę wody (ok. 1 szklankę), przykryć przykrywką i pogotować z 10 minut, żeby przyprawy i mięso oddały sosowi swój smak. Zamieszać od czasu do czasu, zbierając z boków patelni śmietankę. Jeśli sos za szybko staje się gęsty: dolać troszkę wody lub zmniejszyć ogień (pewnie będzie potrzebne i jedno i drugie;). Przyprawić solą, jeśli za mało.


   W tym samym czasie ugotować makaron rurki, nie płukać po ugotowaniu. Gorący makaron nakładać do misek lub talerzy, polewać sosem z mięskiem, posypać natką posiekaną tak, jak się lubi.