Zakładki:
Durszlak.pl

lody

niedziela, 14 lipca 2013
Jedno ze współczesnych mądrości ludowych mówi, że jak już człowiek się czegoś czepi, to trzyma, dopóki mu się nie znudzi. I tak jest w tym roku z nami i domowymi lodami. Jeszcze kilka pomysłów na lodowe desery mam schowane w zakładkach, a tym razem na bazie słodko-kwaśnej pulpy owocowej z ostatnich gałązek rabarbaru.

              
  
składniki:
4 - 5 gałązek rabarbaru
1 szklanka cukru
200 ml pełnego mleka
3 żółtka
400 ml zimnej słodkiej śmietanki 36 %


   Rabarbar pokroić na kawałki, włożyć do garnka, dodać cukier i odrobinę wody, wstawić na średni płomień, gotować do momentu, kiedy rabarbar niemal w całości będzie miał konsystencję pulpy. Zdjąć z ognia. Przetrzeć przez sito. Wlać mleko, zmiksować. Dodać żółtka, za każdym razem miksując przez chwilkę masę. Wstawić na mały ogień i mieszając, przez kilka minut gotować, jak budyń, by masa nabrała kremowej konsystencji (i tak już jest gęsta, ale przynajmniej żółtka nie będą surowe). Wystudzić.

   Śmietankę ubić na sztywno. Dodać całą do owocowej masy, delikatnie, ale dokładnie wymieszać łyżką, przełożyć do pudełka (foremki itp.), w którym będziemy lody zamrażać. Wstawić do zamrażalki (do zamrażalnika w naszym przypadku:). Co 2 godziny wyjmować i mikserem delikatnie zmiksować lody, dzięki czemu po 12 godzinach nie będą twarde jak kamień (co może być wadą domowych domów, robionych bez maszyny lub właśnie częstego miksowania).

   Nasze, kręcone co jakiś czas, nawet po 18 godzinach były miękkie i ładnie dawały się formować specjalną łyżką do lodów.

Opcjonalnie można dodać kroplę czerwonego barwnika, by złamać naturalną delikatną burość, u nas bez dodatkowej czerwieni.

              


 
14:53, zen.ona , lody
Link Komentarze (2) »
niedziela, 09 czerwca 2013
   Lody miętowe, ale wykonane innym sposobem niż poprzednie śmietankowo - owocowe.

                          

   Nie wiem, co się stało, chyba dojrzałam jak ta polska truskawka na przytorowej działce w średniej wielkości mieście, bo coraz więcej gotuję i piekę (choć tutaj najpierw trzymam się podanych proporcji) na zasadzie improwizacji. Dotyczy to szczególnie naszych kolacji, które powstają od niechcenia, powodowane jedynie chęcią spędzenia przyjemnej chwili razem po pracowitym dniu każdego z osobna.

   Może opiszę kiedyś łososia duszonego w maśle i koprze, podawanego na chrupiących grzankach z razowego chleba i talerzem pełnym sałaty w miodowo-musztardowym dressingu. Pyszną pastę z rybnej konserwy, rozproszonej świeżym ogórkiem i szczypiorkiem. Mnóstwo zestawów sałatkowych, po których zostają tylko wylizane talerze. Piersi z kaczki oprószone mocno świeżo zmielonym czarnym pieprzem, smażone na własnym tłuszczu, opiekane dodatkowo w piekarniku. Grillowanego łososia z ziemniakami w mundurkach i pieczarkowym sosem. Naszą "ramen" z kurczakiem, krewetkami kiełkami i mieszaniną zieleniny, podawaną szczególnie w czasie przeziębień i złego samopoczucia. Szybki biszkopt pieczony na patelni w ciągu 15 minut, powstały w czasach łakociowej posuchy, podawany z dżemem, bitą śmietaną lub po prostu oprószony cukrem pudrem. Tosty francuskie polane miodem, kwaśną śmietaną i posypane cynamonem... i tak dalej i tym podobne można by mnożyć. Przynajmniej wyliczać jeszcze przez kilka linijek;):) 


                           


składniki:

spory pęczek świeżej mięty (najlepiej ogrodowej o dużych listkach)
1 szklanka tłustego mleka
4 łyżki cukru pudru
2 łyżki mąki kukurydzianej
2 krople niebieskiego barwnika spożywczego w żelu
200 g zimnej słodkiej śmietanki 36%
250 g serka mascarpone
100 g mlecznej czekolady


   Mleko zagotować z cukrem, włożyć tyle gałązek mięty, by całkowicie wypełniły garnek, zgasić gaz, przykryć przykrywką i odstawić na 30-40 minut. Po tym czasie wyjąć miętę i odcisnąć, nie będzie już potrzebna.
 
   Do mleka wmieszać mąkę kukurydzianą, wstawić na mały płomień, gotując doprowadzić do zgęstnienia, mieszać nieustannie, by krem był gładki, bez grudek. Kiedy będzie mieć konsystencję budyniu, odstawić do całkowitego wystygnięcia.

   Kiedy krem jest zimny, wyłożyć mascarpone do miski i rozmiksować do kremowej postaci. Powoli, cały czas miksując na najwyższych obrotach dodawać na przemian małą porcję masy mlecznej i dopiero wyciągniętej z lodówki słodkiej śmietanki. Powstanie puszysty krem, jednak nie spodziewajmy się, że będzie sztywny jak ubita śmietana. Krem wlać do pojemnika, zamknąć go. Wstawić do zamrażalnika. W trakcie zamrażania wyjmować co 2 godziny i ponownie zmiksować. Za trzecim razem, po zmiksowaniu, dodać drobno pokrojoną czy posiekaną czekoladę i wmieszać ją do lodów. Lody zamknąć i wstawić do zamrażalki na 10 - 12 godzin.

Chcąc przygotować sobie porcję lodów, trzeba wystawić je na 10-15 minut, by troszkę zmiękły lub wydrążyć kilka kulek lodów, włożyć do wafelka i odczekać tyle samo minut.

Pychota:)

                

piątek, 07 czerwca 2013
   Wczoraj wieczorem doznałam olśnienia. Zrobiłam kilka godzin wcześniej dżemik truskawkowo - rabarbarowy ze sklepową poziomkową galaretką, by troszkę uściśliła związek obu owoców i, przeglądając kolejne strony z majowo - czerwcowymi przepisami, doszłam do wniosku, że mimo późnej pory wyjmę mikser i ukręcę lody. Z bitej śmietany. Dla bezpieczeństwa - na żółtkach zaparzonych syropem. Z czerwonymi wstążkami dżemu. I bez maszynki do lodów, której nie posiadam.

                         

Myślę, że się udało, choć musiały mrozić się do konsystencji lodów całą noc - ok. 12 godzin.    

          

składniki:

2 żółtka
1/3 szklanki cukru (70 g)
4 łyżki wody
375 - 400 ml słodkiej śmietany 36 %
ok. szklanki (250 ml) dżemu truskawkowego lub jak w tym przypadku truskawkowo - rabarbarowego*

*domowy dżem truskawkowo - rabarbarowy, np.:
Ze 4 łodygi rabarbaru umyć, pokroić na 2-3 cm kawałki, włożyć do szerokiego garnka, podsypać pół szklanką cukru i poddusić średnim ogniu, od czasu do czasu mieszając, aż kawałki owoców zaczną się rozpadać, wtedy dodać ok. 30 dag truskawek, gotując doprowadzić do odparowania części wody i podsmażania się rabarbarowej marmoladki, przypilnować, by truskawki się nie rozpadły, i - kiedy wydaje nam się, że dżemik jest już dżemisty;) a truskawkom niewiele brakuje do zniknięcia - zgasić gaz, dodać galaretkę poziomkową lub namoczoną wcześniej żelatynę, dobrze wymieszać, przełożyć gorący do słoika, zamknąć, odstawić do wystygnięcia.

Czy da się go przechowywać dłużej? Nie wiem. Może spróbuję następnym razem odlać część do małego słoika i pozostawić go w spokoju. Zobaczymy.

Lody:

                           

   Zacząć od syropu: w garnku umieścić cukier i wodę, wstawić na średni ogień, doprowadzić do wrzenia, zmniejszyć płomień i gotować 3-4 minuty do momentu, kiedy zaczerpnięta łyżką kropla syropu i kapnięta na zimną powierzchnię przestaje być wodnista i tężeje tak, że można ją lekko formować. Wtedy zdjąć z ognia i wlać ostrożnie partiami do umieszczonych w małej misce żółtek jednocześnie je miksując. Żółtka ubijać tak długo, aż mocno zgęstnieją i będą chłodne.

   Śmietanę ubić w osobnym naczyniu i dodać do zimnych żółtek delikatnie mieszając mikserem ustawionym na najmniejsze obroty. Króciutko tak tylko, by śmietana połączyła się z żółtkami i nie straciła na puszystości.

   Połowę masy przełożyć do pojemnika, w którym będziemy mrozić lody. Wyłożyć na nią zimny dżem, który przykryć pozostałą śmietankowo - jajeczną masą. Delikatnie kilkoma ruchami zamieszać łyżką, robiąc owocowe smugi w kremie. Przykryć i wstawić do zamrażalnika na 12 godzin. Świetne są po tym czasie. Po 24 godzinach twardnieją. Pewnie, że można je kilkakrotnie miksować w czasie pierwszych godzin chłodzenia, ale wtedy nie będzie owocowych smug, tylko lody o smaku owocowym. Coś za coś;) A może przy ostatnim mieszaniu dodać dżem zamiast na początku? Oj, chyba tak...